Z Włocławkiem związany jestem od ponad trzydziestu lat.

Żona jest rodowitą Włocławianką.

Córki chodziły do szkół we Włocławku.

Jedna do "szóstki", potem do gimnazjum "u Długosza", a następnie do LMK.

Druga do "czternastki", potem do gimnazjum też "u Długosza", a następnie do LZK.

(Studiowały w Gdańsku z braku uczelni o wybranych przez nie kierunkach we  Włocławku).

Od ponad trzydziestu lat mam swą kartę w tej samej  przychodni lekarskiej "na Olszowej".

 

Pod koniec swej ośmioletniej "kariery" w zawodzie nauczyciela założyłem (od podstaw) firmę produkcyjno-

handlową, która na tyle dynamicznie się rozwijała, że byłem zmuszony do rezygnacji z pracy w szkole.

 

Częścią firmy były sklepy detaliczne - z tapetami, z kasetonami, z listwami wykończeniowymi, z drobną chemią...

– na Stodólnej i na Okrzei ( naprzeciwko Karczmy Kujawskiej).

Jestem przekonany, że w pewnym okresie niemała część Włocławian (i nie tylko) kupowała tapety w moich

sklepach, szczególnie po wprowadzeniu przeze mnie tapet w mocnych kolorach, w tym jednokolorowych,

co było swoistą rewolucją na rynku.

 

Po skończeniu studiów prawniczych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu (w 2008 r.) oraz po

ukończeniu studiów podyplomowych na SGGW w Warszawie (w 2010 r.) otworzyłem biura nieruchomości:

jedno mieściło się w "Kamienicy Saskiej" na Placu Wolności (na balkonie z metalową balustradą od Placu był

baner biura).

 

Zmiana działalności była wymuszona:

  • pojawieniem się supermarketów budowlanych, które zniszczyły sieć moich odbiorców w Polsce                          (w szczytowym okresie dostarczalem towar do ponad 300 sklepów i hurtowni);

  • zmianą preferencji klientów po pojawieniu się na rynku kolorowych farb.

 

Od kilku lat, w związku z przemianami spowodowanymi przez Internet, firma działa "mobilnie" na terenie dawnego województwa włocławskiego.

 

Znaczne ograniczenie mojej aktywności zawodowej wynika jednak – przede wszystkim – z przekonania, że nie

warto "zabijać się dla kasy", bo dzieci (córki) pokończyły studia i są samodzielne, a ja mam gdzie spać i co jeść.

A "kasy" do grobu nie zabiorę!

 

Mam za to teraz dużo więcej czasu na tę działalność, która jest moją pasją:

    1. na badania naukowe, głównie dotyczacych takich zagadnień, jak:

  • suwerenność;

  • legitymizacja władzy;

  • ustrój państwa, w tym ustrój nazywany demokracją (którego nota bene nigdzie nie ma).

    2. na działalność publicystyczną;

    3. na podejmowanie działań zmierzających do "wcielania w życie" wypracowanych przeze mnie – w ramach

       powyższych aktywności – rozwiązań.

 

Efektem badań naukowych są 4 książki.

Efektem aktywności publicystycznej jest ponad sto tekstów.

Efekty moich "działań praktycznych" zaczynają być widoczne, także we Włocławku, co wywołuje "drżenie kolan"

u dotychczasowych "włodarzy" miasta z wszystkich ekip, a także lęk lokalnych "dziennikarzy", między innymi,

przed pytaniami o ich finansowanie przez SPÓŁKI MIEJSKIE, na przykład poprzez wykupywanie reklam.

 

I na koniec jeszcze jedna kwestia, ktora stawiana jest mi czasami jako zarzut – fakt, że mam dom w Wieńcu

(który zresztą sprzedaję i sprzedam - jeśli pojawi się odpowiedni kupiec).

Wolałbym ten dom pobudować gdzieś we Włocławku, bo wtedy nie musiałbym "kursować" między domem

i mieszkaniem we Włocławku, spacer to nie byłaby wyprawa samochodem do lasu, podobnie jak pójście do kina,

czy pójście na jakiś koncert .

 

Na kupno działki we Włocławku (których zresztą faktycznie prawie nie ma) nie było mnie jednak –

najzwyczajniej w świecie – stać.

 

Tereny we Włocławku, na przykład po jednostkach wojskowych, ale nie tylko, które POWINNY BYĆ przeznaczone pod budownictwo wielorodzinne oraz pod budownictwo jednorodzinne, zostały PRZEJĘTE praktycznie za bezcen (w stosunku do ich aktualnych wartości) przez miejscowe OLIGARCHIE, w tym przez te powiązane z "władzami" miasta.

 

A tam, gdzie kiedyś miało powstać osiedle "Leśna Polana", gdzie miałem zresztą dostać swoje mieszkanie, bo

miałem wraz z żoną dokonane wpłaty na coś, co się nazywało "Książeczka Mieszkaniowa" – HULA WIATR!

 

Ale we Włocławku wszystko może się zmienić na lepsze!

To tylko od NAS zależy!

     Dariusz Grudziecki

 

 

 17 września - w 79 rocznicę bandyckiej napaści Rosji Sowieckiej na nasz kraj, składamy kwiaty pod pomnikiem w Parku Łokietka dla uczczenia ofiar tej agresji.